Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miejsca. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 września 2016

Kolejka w Rudach

        Stacja kolejki wąskotorowej w Rudach Raciborskich to kolejne warte polecenia miejsce dla rodzin z dziećmi i nie tylko. Wszyscy, którzy lubią pociągi lub w ogóle zabytki techniki, znajdą tu coś dla siebie. Na terenie stacji zgromadzono stare lokomotywy, wagony, drezyny, a nawet samochody straży pożarnej. W dawnej lokomotywowni można podziwiać maszynę parową i inne zabytkowe sprzęty.
Kolejka jeździ na dwóch trasach - do Paproci i do Stanicy. Polecam obie trasy i przejażdżki pociągami    z lokomotywą spalinową oraz z lokomotywą parową.
Na terenie obiektu swoją siedzibę ma grupa rekonstrukcyjna, więc nie powinny dziwić panie            w stylowych strojach i żołnierze gotujący grochówkę. Warto odwiedzić miłą kafejkę "Stacyjkowo"   z parkiem linowym dla dzieci i ogniskiem, przy którym można sobie upiec kiełbaskę.
            Na terenie stacji organizowane są różne atrakcyjne spotkania, takie jak czytanie bajek            w pociągach, koncerty, pokazy mody, industriada. Jest to również bardzo fajny plener dla miłośników fotografii.
Polecam to miejsce na jesień i na inne pory roku.







czwartek, 8 września 2016

ZOO w Ostrawie

   Ostrawskie ZOO lubię za to, że jest to ogród zoologiczny i jednocześnie plac zabaw dla dzieci. Właściwie co krok są jakieś atrakcje dla maluchów. Dzieci chętniej oglądają zwierzęta, jeśli jest to podane w sposób atrakcyjny dla nich. W ZOO umieszczono punkty z zagadkami i ciekawostkami. Można pooglądać jaja różnych ptaków, podotykać futerek, porównać kości i zęby.
   Po ogrodzie jeździ pociąg. My zawsze idziemy na koniec ogrodu i wsiadamy do kolejki przy wyspie lemurów. Dzieci są wtedy już zmęczone i przejażdżka okazuje się wybawieniem.
   Od niedawna nowością jest safari i wodny plac zabaw, gdzie dzieciaki mogą budować tamy i drogi wodne. Zauważyłam, że dużo takich placów zabaw ostatnio powstaje w Czechach. Dzieci je uwielbiają. Godzinami mogą przelewać i pompować wodę, puszczać łódki oraz chlapać się.
   Na terenie ogrodu jest też miejsce, gdzie odbywają się występy muzyków i projekcje filmów. Nie brakuje punktów gastronomicznych, gdzie można zjeść typowe czeskie "minutki", ale ja polecam restaurację, która znajduje się na terenie ZOO i która oferuje domowe czeskie dania.
    My w ostrawskim ZOO najbardziej lubimy strefę zwierząt domowych- kozy, kury, krowy, świnki. To paradoks, że w dzisiejszych czasach chodzimy oglądać w ogrodzie zoologicznym zwierzęta, które od wieków żyły razem z nami. Cóż, takie czasy. Moja malutka córeczka na widok kur była niesamowicie zdumiona. Aż wykrzyknęła: "Co to jest?" Myślę, że to właśnie te kury zrobiły na niej największe wrażenie w całym ZOO! Uwielbiam patrzeć na te pierwsze dziecięce zachwyty...








wtorek, 23 sierpnia 2016

FunPark Žirafa w Ostrawie

    FunPark Žirafa w Ostrawie to ponad 2300 m2 dobrej zabawy dla dzieci i odpoczynku dla rodziców. Kiedyś była w tym miejscu mała salka zabaw, ale niedawno przypadkiem odkryliśmy,     że powstał oddzielny budynek, w którym znajdują się karuzele, dmuchańce do skakania, baseny        z piłeczkami, tory przeszkód, autka i jeżdżące zwierzaki, automaty do gry, ściany wspinaczkowe, zjeżdżalnie... Trudno wymienić wszystkie atrakcje. Podobno urządzeń do zabawy jest ponad 90. Znaczna część sali jest wyłożona pianką, więc nawet maluszki mogą się czuć bezpiecznie                   i swobodnie sobie raczkować lub stawiać pierwsze kroczki. Dla rodziców przewidziano leżaki, wygodne fotele lub stoliki z krzesłami. Można usiąść tak, żeby obserwować dziecko lub nieco dalej, w bardziej zacisznym miejscu. W sali jest restauracja z kawiarnią, zamykane szafki i wygodne toalety dostosowane do potrzeb maluchów, starszych dzieci i dorosłych. Personel jest bardzo pomocny. Moje dzieci szalały tam przez cały dzień. Naprawdę polecam salę zabaw FunPark Žirafa  w Ostrawie!







czwartek, 11 sierpnia 2016

Dinopark w Libercu



      Dinopark to takie sztuczne zoo z dinozaurami. Kto raz był, właściwie wie czego się spodziewać. Dla dzieciaków jest to frajda, dla rodziców... różnie. Dlaczego warto odwiedzić liberecki Dinopark? Moim zdaniem jest kilka powodów.
      W Czechach jest cała sieć dinoparków, które należą do jednej firmy. Wydawało mi się, że będzie to oznaczało, że każdy park jest taki sam, ale nie- odwiedziłam już kilka i każdy jest naprawdę inny. W Libercu pierwszy raz byłam w takim miejscu zlokalizowanym w budynku. Dzięki temu wrażenia są zupełnie inne. Przede wszystkim prawie wszędzie panuje półmrok. Dinozaury w takim oświetleniu dla mnie są trochę straszne (tym bardziej, że większość porusza się i wydaje dźwięki). Bałam się szczególnie jak zareaguje moja mała córeczka, bo syn już tam był kilkakrotnie, ale była zachwycona, więc moje obawy okazały się bezpodstawne. Dzięki takiej lokalizacji, ekspozycję można odwiedzać niezależnie od pogody czy pory roku. Minusem jest to, że ten budynek to jednocześnie centrum handlowe. Kiedy przebywamy w Dinoparku absolutnie tego nie czujemy, ale jednak aby tam dojść trzeba przejść przez te wszystkie sklepy. Dla osób, które nie lubią zakupów i wystaw krzyczących "kup mnie" to na pewno nie jest wymarzona lokalizacja.
        Podoba mi się to, że obok dinozaurów, które są ciekawie opisane, ekspozycja jest poszerzona    o wiadomości dotyczące człowieka i ewolucji, a także o wątki ekologiczne. Poza tym możemy też zobaczyć jak skonstruowane są dinozaury w parku i pobawić się takim dinozaurem-robotem. Wielką atrakcją dla dzieci jest prawdziwy helikopter, do którego można wsiąść, a także bardzo fajny tor przeszkód prowadzący wokół ekspozycji. Co kilka minut możemy przeżyć burzę w tropikach lub odwiedzić kino 4D. Dodatkowo dzieci mogą pojeździć takimi zabawnymi pojazdami po specjalnie przygotowanym torze, pobawić się w piaskownicy lub na placu zabaw. Rodzice w tym czasie mogą posiedzieć przy kawie. Wszystkie te atrakcje są w cenie biletu. Dodatkowo płatne są tylko tatuaże dla dzieci wykonywane na miejscu, sklepik z pamiątkami i kawiarnia. Przy wyjściu można także zjeść obiad.
        W libereckim Dinoparku dzieci się pobawią, rodzice odpoczną i nie wydadzą przy tym fortuny. Jest to miłe miejsce, w którym warto spędzić trochę czasu.




       
       

środa, 3 sierpnia 2016

Świat Techniki w Ostrawie




     Odkryliśmy kolejne miejsce, które będzie dla nas stałym punktem wypadowym niezależnie od pogody i pory roku. To niedawno powstały Świat Techniki w czeskiej Ostarawie.  Już sama lokalizacja jest niesamowita. Wiele razy byłam przejazdem w  Ostrawie Vitkowicach                          i fascynowała mnie plątanina ogromnych rur biegnących nad ulicą. Jeszcze niedawno była tu kopalnia i huta. Zresztą, chyba jeszcze w niektórych częściach coś tam produkują, ale większość wspaniałych hal, pachnących jeszcze smarem i ciężką pracą, zamieniono na centrum techniki, galerię i salę koncertową. Jest tam surowo, industrialnie i magicznie. Uwielbiam takie miejsca.
     Świat techniki to cztery części, które można zwiedzać niezależnie od siebie. Jest zabytkowa kopalnia, ale zwiedzanie jest możliwe tylko ze starszymi dziećmi (powyżej 6 lat). Dla maluchów przeznaczono prześliczny plac zabaw z urządzeniami do eksperymentów wodnych, kopalnią              i budową, wiejską zagrodą, pomieszczeniami do odgrywania ról- sklepem, gabinetem lekarskim, salą koncertową. Jest też pomieszczenie, w którym można nagrać film lub wystąpić w programie telewizyjnym.
      Kolejna część, to ogromna hala, gdzie znajdują się prawdziwe zabytki techniki jak lokomotywy, autobusy, motory, samochody, maszyny parowe, samoloty i statki kosmiczne. Wszystkie eksponaty są dostępne dosłownie na wyciągnięcie ręki, bo można ich dotykać, wchodzić do środka, część z nich ma specjalnie pokazane wnętrze. Raj dla mechaników i pasjonatów techniki. Mnie zainteresował dział dla krawcowych- od kołowrotka, przez maszyny tkackie, po różne maszyny do szycia. Bardzo chętnie wycięłam sobie z moim synkiem ozdoby ze styropianu i wytoczyłam z drewna ozdobną gałeczkę. Po hali można poruszać się swobodnie, wszystkie opisy zabytków i stanowisk do wykonania prac własnych są również w języku polskim. Obsługa jest bardzo miła, chętnie opowiadają o każdym eksponacie i objaśniają zasady działania.
Ta część Świata Techniki jest zupełnie inna od wszystkich takich miejsc, w których byłam. Tutaj nie ma eksponatów, które nie byłyby prawdziwe. Każde urządzenie kiedyś komuś służyło i chociaż na mechanice nie znam się tak bardzo (ale jak tam pojeżdżę, to chyba to się zmieni) to fascynuje mnie "dusza" i piękno tych rzeczy.
       Największa część ostrawskiego Świata Techniki to mieszcząca się na trzech piętrach ekspozycja dotycząca różnych dziedzin nauki - człowiek, zmysły, prąd, woda, kosmos, itd. Napiszę tylko o tym co wydaje mi się wyjątkowe w Ostrawie. Bardzo fajne są eksponaty dotyczące genetyki                      i nowoczesnej medycyny. Można pobawić się i spróbować dokonać zapłodnienia metodą in vitro (trudne), albo zobaczyć swoje własne ciało w przekrojach (fascynujące). Cudowna jest muszla (wykonana przez artystę Petra Nikla), do wnętrza której możemy wejść i spotkać samego siebie. Eksponat nazywa się "Oaza duszy". Wewnątrz jest cicho, spokojnie. Możemy przez chwilę pobyć sami ze sobą, poczuć nasz "wewnętrzny wszechświat". W muszli jest maleńkie okienko, przez które wpada odrobina światła, ale obraz widziany przez nie jest odwrócony. To oko małża.  Niesamowite doświadczenie.
Ciekawe jest też drzewo życia, które uświadamia nam, że jesteśmy częścią świata przyrody. Bardzo fajny jest ogromny piec hutniczy (w końcu Świat Techniki jest na terenie huty). Można sobie w nim (trochę wirtualnie- nie widziałam jeszcze takiego ciekawego rozwiązania) wytopić łyżkę.
        Ostrawski Świat Techniki jest wyjątkowy. Przepiękne miejsce i (jakie to czeskie!) filozofia, sztuka łączą się tutaj z techniką w sposób niespotykany. To miejsce ma duszę. Polecam zwiedzanie  w całości lub odkrywanie go kok po kroku. Ja wracam do Świata Techniki już wkrótce!









środa, 13 lipca 2016

Piknik

     Piknik to dzisiaj zapomniana forma spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu. Zdjęcie powyżej zostało wykonane na przełomie lat 20. i 30. XX wieku w Warszawie, gdzie moja babcia       ( stoi z piłką) bardzo często biesiadowała na łonie natury wraz z całą swoją rodziną.
     Ja nigdy nie byłam na takim pikniku z kocykiem, przekąską w koszyku, zabawkami itd. Postanowiłam to zmienić, chociaż nie wiedziałam co nam z tego wyjdzie.
    Zabrałam kocyk, kilka zabawek, wodę i coś do jedzenia. Moja rodzina od początku była do tego pomysłu nastawiona entuzjastycznie. Nie planowaliśmy co konkretnie będziemy robić i to było        w pikniku najciekawsze. Okazało się, że każdy z nas przypomniał sobie coś ciekawego. Mój mąż nauczył nas strzelać z trawy i na niej grać. Ja biegałam z moim synem po łące w poszukiwaniu kwiatów koniczyny, z których dawno, dawno temu plotłyśmy z moją przyjaciółką Anką wianki. Zrobiłam jeden dla mojej córeczki. Mój syn dał nam wszystkim lekcję gry w piłkę i w rzutki. A moja malutka córeczka z zapałem studiowała sekretne życie łąki.
     Muszę przyznać, że była to bardzo udana wycieczka. Wszyscy byliśmy zachwyceni                       i postanowiliśmy powtarzać takie pikniki. Niby taka prosta sprawa, ale bardzo przyjemnie było po prostu być razem i cieszyć się sobą.




wtorek, 5 lipca 2016

Na ryby...

     Zawsze wydawało mi się, że łowienie ryb jest nie dla nas. To nie nasz temperament- siedzieć        z wędką i nic nie robić- twierdziłam. Teraz rozumiem, że nie wiedziałam o rybach nic. No dobrze, kto mnie zna ten wie, że nie wezmę do ręki robaka i nie zabiję żadnego stworzenia. A jednak pojechałam na ryby i nawet mi się spodobało.
     Zaczęło się od tego, że mój syn wymyślił, że chciałby zobaczyć jak to jest. Popytaliśmy wśród znajomych i dowiedzieliśmy się, że w okolicy jest bardzo fajny staw hodowlany. Można łowić ryby, ale nie jest to takie całkowicie oderwane od cywilizacji siedzenie nad potokiem w głuszy- czyli była szansa, że damy radę. Wokół stawu są ławeczki, wędki można wypożyczyć, a jeśli nic nie złowimy- jest restauracja serwująca ryby. Jest też plac zabaw dla maluchów, które znudzą się łowieniem (bardzo jestem wdzięczna za ten pomysł właścicielom tego terenu).   
     Okazało się, że łowienie ryb może być bardzo dobrym pomysłem na spędzanie czasu z dziećmi. Pstrągi łowi się "dynamicznie" (mam nadzieję, że nie przeczytają tego "prawdziwi" wędkarze), trzeba cały czas coś z tą wędką robić i być uważnym. Teren jest przepiękny, więc można też pospacerować, nakarmić kaczki, pobawić się. Wszyscy zaczęliśmy bardziej interesować się gatunkami ryb                  i przyrodą. Dla mnie to nowe doświadczenie, ale naprawdę urocze. Coś co wydawało się zupełnie nie dla nas, okazało się fascynującą zabawą.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Centrum Nauki Experyment w Gdyni

      Uwielbiam takie miejsca. Nawet gdybym nie miała dzieci, mogłabym siedzieć codziennie          w  jakimś centrum nauki i bawić się do woli. Tym razem odwiedziliśmy Gdynię. Tutejsze centrum nauki istnieje od 2007 roku. W dużej hali możemy zobaczyć cztery wystawy :
1. Hydroświat (doświadczenia związane z wodą),
2. Akcja- człowiek (budowa człowieka, zmysły, można sprawdzić jak będziemy wyglądać za 30 lat),
3. Drzewo życia  (dzieciaki mogą wejść na ogromne drzewo, przekonać się jak widzą zwierzęta         i poznać różne ciekawostki z ich świata),
4. Niewidoczne siły (tworzenie animacji, słuchanie muzyki z zatkanymi uszami).
Poza tym zawsze są jakieś dodatkowe wystawy. Miłym zaskoczeniem był kącik dla maluszków, gdzie nawet moja maleńka córeczka znalazła coś dla siebie. Są też stanowiska z grami logicznymi dla dużych i małych. Na pewno można w tym miejscu miło spędzić czas i pobawić się wspólnie, a przy okazji czegoś nauczyć.
     W pierwszej chwili przeraziła mnie wielkość hali i to, że wszystkie stanowiska są zgromadzone   w jednym pomieszczeniu. Nie podobało mi się to. Dopiero z czasem zrozumiałam pomysł projektanta. W całym obiekcie rozmieszczone są leżaczki, na których rodzice mogą sobie odpoczywać i jednocześnie "mieć oko" na swoje dzieci. Nie można tu nikogo zgubić, bo wszystko znajduje się na jednym poziomie, właściwie w polu widzenia rodzica/dziecka. Nie wpadłam na to, bo ja też się zawsze bawię i szkoda byłoby mi czasu na leżenie, ale widziałam, że dla niektórych rodziców było to wybawienie.
     Na terenie wystawy znajdują się automaty z kawą, zimnymi napojami i przekąskami. Zachęcam jednak do korzystania z restauracji, która znajduje się w tym samym obiekcie. Można tam spróbować świetnej tarty szpinakowej, zdrowej zupy lub świeżego koktajlu, a miłośnikom włoskiej kuchni polecam bardzo smaczną pizzę na bazie mąki orkiszowej.
     Warto też przeznaczyć niewielką kwotę na pamiątki z tego miejsca. Sklepik jest spełnieniem moich marzeń. Nic nie jest przypadkowe i w rozsądnej cenie można kupić dziecku ciekawą grę, zestaw do eksperymentów w domu, układankę lub książeczkę.
      Polecam wszystkim wycieczkę do Centrum Nauki Experyment w Gdyni.






sobota, 11 czerwca 2016

Palmiarnia i akwarium w Gliwicach



    Palmiarnia w Gliwicach to kolejne miejsce do którego często wracamy. W samym centrum miasta jest zielony park Chopina, a w nim palmiarnia, która istnieje w tym miejscu od 1924 roku. Najstarsze palmy, które można tam zobaczyć mają 120 lat.
     Jest to obiekt bardzo przyjazny dzieciom, z podjazdami dla wózków i licznymi atrakcjami dla maluchów i trochę starszych dzieci. W pawilonach roślin użytkowych, tropików, historycznym i sukulentów zobaczymy najróżniejsze rośliny, które są świetnie opisane i wyeksponowane. Ostatnio wprowadzono ciekawą grę. Wchodząc do obiektu otrzymujemy zestaw zadań i pytań. Trzeba odnaleźć konkretne rośliny, zwierzęta (na terenie palmiarni możemy spotkać klatki z papugami, króliczkami, terraria z jaszczurkami, wężami, żółwiami), zdobyć informacje na temat ich wielkości, wymagań pielęgnacyjnych itd. Odpowiedzi zapisujemy na specjalnej karcie. Za wypełnioną prawidłowo kartę przy wyjściu otrzymujemy drobny upominek. Widziałam, że nie tylko dzieci z pełnym zaangażowaniem biegały po całej palmiarni w poszukiwaniu odpowiedzi.
    Warto zatrzymać się w czasie zwiedzania na ławeczce czy w czymś w rodzaju altanki i wsłuchać się w szum małych wodospadów. Można spróbować ułożyć dużą układankę- zdjęcie. Bardzo atrakcyjna jest ekspozycja roślin mięsożernych. U dzieci wywołują duże emocje (polecam też odcinek "Pszczółki Mai" o takich roślinach). Mnie podoba się pawilon kaktusów, ale akwarium otwarte kilka lat temu to już naprawdę ogromna gratka. Możemy zobaczyć cztery ogromne akwaria  (największe ma 60 tysięcy litrów) przedstawiające cztery środowiska : Amazonię, Tanganikę, rzeki polskie i rzeki Azji południowo- wschodniej. Ja mogłabym tam zamieszkać. Ogromne ryby są przerażające i zachwycające jednocześnie.
     Bardzo polecam to miejsce dużym i małym podróżnikom.