Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kreatywna zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kreatywna zabawa. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 grudnia 2017
Słodko sylwestrowo
Jak zabawić dzieci w Sylwestra? Może domowe czekoladki? My robimy takie już od jakiegoś czasu. Zaczęło się od mojego męża, który w prezencie walentynkowym "ukręcił" dla mnie bombonierkę. Nie ukrywam, że byłam wzruszona. Od tego dnia sama zachwyciłam się taką zabawą i czasem z dzieciakami bawię się w cukiernika- amatora.
Przepisy mamy różne. Najprościej jest stopić dobrą czekoladę, wlać do foremki i udekorować cukierkami, orzechami, czy co tam mamy pod ręką. Inna wersja to stopiona czekolada wymieszana z dodatkami- mielonymi orzechami, skórką pomarańczową, chili (moja ulubiona), grubo mieloną solą.
Najprostsze domowe trufelki to 100 g zmielonych herbatników wymieszanych z małą puszką masy kajmakowej. Następnie formujemy kuleczki i obtaczamy w kakao lub wiórkach kokosowych. Następnie wkładamy do lodówki i za godzinkę zjadamy przepyszne trufelki.
Przepisów jest bardzo dużo. Robiliśmy już czekoladki nadziewane i małe marcepanki. Ostatnio odkryłam też czekoladę domową, przysmak z PRL-u. Ja tego nie pamiętam i uważam, że przepis jest godny uwagi. Czekoladki domowe to przede wszystkim świetna zabawa i miło spędzony czas. A kalorie można spalić. Dzisiaj w szalonym tańcu, a jutro na spacerze.
środa, 25 października 2017
"Potworne paluszki" na halloween
Nasza tegoroczna propozycja na Halloween to "potworne paluszki" do jedzenia. Przepis jest bardzo prosty, bo jest to zwykłe kruche ciasto, do którego trzeba dodać odrobinę zielonego barwnika spożywczego. Chodzi o to, żeby wyszedł kolor zielonkawy, a nie zielony, więc lepiej dodawać barwnik stopniowo małymi kropelkami. Paznokcie powstały z obranych migdałów. Ciastka wyglądają dobrze nawet bez lukru, ale jeśli dzieci chcą się trochę pobawić to można domalować krew, czy manicure w dowolnym kolorze.
Smacznego!
sobota, 19 sierpnia 2017
Pamiątka z wakacji
Co można przywieźć z wakacji prócz wspomnień i kilku fotografii? Niestety, coraz mniej ciekawych rzeczy. Wszędzie jest to samo. Sklep, stragan, restauracja- trudno o zaskoczenie. Zawsze szukam czegoś lokalnego- smaków, wyrobów, jakichś osobliwości, ale naprawdę jest z tym coraz trudniej. A jeszcze trudniej z takimi rzeczami dla dzieci. Dlatego w tym roku zrobiliśmy sobie pamiątkę sami. Jadąc nad morze zaopatrzyliśmy się w stosowną literaturę, w papier, kredki, klej i postanowiliśmy mieć uszy i oczy otwarte. Przyznam, że dla mnie była to najciekawsza wyprawa nad morze, a i dzieci nie narzekały.
Badaliśmy wiatry, prądy morskie, przyglądaliśmy się roślinom i zwierzętom. Wszystko opisaliśmy i narysowaliśmy w zeszycie, który jest materialnym dowodem wyprawy i naszą najpiękniejszą, wyjątkową i jedyną na świecie pamiątką.
Moje największe odkrycie to przyroda. Prawie każdego roku jestem nad morzem i nie zwracałam uwagi na rośliny, ptaki, o drobnych zwierzątkach żyjących na plaży i w morzu nie wspominając. Chociaż..., przypomniały mi się trawy na wydmach i drobne kwiatki, które podobały mi się w dzieciństwie, ale jako dorosła osoba wcale ich nie zauważałam. Zobaczyłam ile jest piękna dookoła nas, tylko jakoś nie ma czasu się tym zająć. Bardzo jestem szczęśliwa, że w te wakacje się udało.
Innym odkryciem jest świat poławiaczy bursztynu. Byliśmy na spotkaniu z takim panem i okazało się, że zarówno o bursztynach, jak i o ich pozyskiwaniu nie wiedzieliśmy nic. Wróciliśmy do pokoju z wypiekami na twarzy, a mój mąż z synem od razu zaczęli snuć marzenia o wyprawach po bursztyny (niestety, najlepsze połowy mają miejsce zimą, ale kto wie...).
W tym naszym zeszycie - pamiątce schowaliśmy te dni, tę nową dla nas wiedzę i przede wszystkim nasze emocje i uczucia. Piękniejszej pamiątki nie kupimy nigdzie.
Badaliśmy wiatry, prądy morskie, przyglądaliśmy się roślinom i zwierzętom. Wszystko opisaliśmy i narysowaliśmy w zeszycie, który jest materialnym dowodem wyprawy i naszą najpiękniejszą, wyjątkową i jedyną na świecie pamiątką.
Moje największe odkrycie to przyroda. Prawie każdego roku jestem nad morzem i nie zwracałam uwagi na rośliny, ptaki, o drobnych zwierzątkach żyjących na plaży i w morzu nie wspominając. Chociaż..., przypomniały mi się trawy na wydmach i drobne kwiatki, które podobały mi się w dzieciństwie, ale jako dorosła osoba wcale ich nie zauważałam. Zobaczyłam ile jest piękna dookoła nas, tylko jakoś nie ma czasu się tym zająć. Bardzo jestem szczęśliwa, że w te wakacje się udało.
Innym odkryciem jest świat poławiaczy bursztynu. Byliśmy na spotkaniu z takim panem i okazało się, że zarówno o bursztynach, jak i o ich pozyskiwaniu nie wiedzieliśmy nic. Wróciliśmy do pokoju z wypiekami na twarzy, a mój mąż z synem od razu zaczęli snuć marzenia o wyprawach po bursztyny (niestety, najlepsze połowy mają miejsce zimą, ale kto wie...).
W tym naszym zeszycie - pamiątce schowaliśmy te dni, tę nową dla nas wiedzę i przede wszystkim nasze emocje i uczucia. Piękniejszej pamiątki nie kupimy nigdzie.
poniedziałek, 7 sierpnia 2017
Zabawy na lato
Latem często bawimy się na balkonie. Zorganizowałam tę przestrzeń tak, żeby służyła głownie dzieciom. Nasz balkon niejedno już przeszedł. Był czas, kiedy ustawialiśmy na nim dmuchany mały basen. Mieliśmy też małą piaskownicę i stoliczek do zabaw z wodą. I najbardziej polecam to ostatnie rozwiązanie. Stolik nie jest tak duży jak basen, a można go wykorzystać na różne sposoby- napełnić wodą zgodnie z przeznaczeniem lub piaskiem, lub po prostu drobnymi zabawkami.
W tym roku naszym hitem, jeśli chodzi o zabawy na balkonie, jest zabawa z lodem. Wieczorem wkładam do pojemnika kilka drobnych zabawek i zalewam wodą. Później wkładam pojemniki do zamrażarki i od rana możemy się bawić. Wyjmuję takie duże bryłki lodu, a reszta to już inwencja twórcza moich dzieci. Można takie bryłki rozbijać przy pomocy narzędzi dla dzieci. Można polewać ciepłą lub zimną wodą. Można też posypywać solą. Wszystkie takie doświadczenia wywołują entuzjazm dzieci. Zabawa uczy, bawi, pobudza kreatywność i naprawdę sprawia nam wszystkim dużo frajdy.
Inna ciekawa zabawa to tworzenie mas plastycznych z rzeczy dostępnych w domu. Takie masy można oczywiście kupić, ale po co, jeśli tyle ciekawych produktów mamy po prostu w domu. Dużo pomysłów można znaleźć w Internecie i my powolutku sobie je testujemy. Najlepszy jest domowy piasek na bazie mąki i oleju. Bardzo plastyczny, nie trzeba się martwić, że dziecko będzie chciało wziąć paluszki do buzi, czy, że się dramatycznie pobrudzi. Można taki piasek zabarwić domowymi przyprawami lub sproszkowaną kredą. Rewelacja!
W domowych warunkach zrobimy też ciecz nienewtonowską i inne "glutki" na bazie żelu do prania czy jadalnej żelatyny. Przy okazji można sobie porozmawiać o stanach skupienia, właściwościach cieczy, albo o czymś zupełnie innym...
Zachęcam do zabawy!
sobota, 15 kwietnia 2017
Ostatnie wielkanocne przygotowania
Sobota tuż przed Wielkanocą to mój ulubiony dzień. Uwielbiam rodzinne malowanie jaj i ozdabianie ciasteczek. Wszyscy biegają po domu- ktoś odkurza, ktoś gotuje, ktoś robi jeszcze jeden stroik lub przygotowuje ozdobny koszyczek.
Jeśli chodzi o same jajka to wypróbowałam już wiele technik zdobienia, ale najbardziej lubię tak po prostu pomalowane. Mój syn w tym roku był na bardzo fajnych warsztatach, gdzie nauczył się wydrapywać wzory na jajeczkach. Jak moja córeczka dorośnie troszkę to planujemy już wspólne "drapanki".
W sklepach w tym roku pierwszy raz widziałam już ugotowane i pomalowane jajka. Znajomi z Niemiec twierdzą, że u nich nikt sam nie zajmuje się malowaniem. Dla mnie to zamach na to co najlepsze w tych wiosennych świętach, chociaż rozumiem, że komuś się nie chce w to bawić. Póki co, my się bawić jeszcze lubimy.
Życzę wszystkim Wesołych Świąt!
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
Wielkanocne inspiracje- c. d.
Niedawno zauważyłam, że mamy jakoś tak mało ozdób wielkanocnych, ale to się zmienia. W tym roku robimy ich naprawdę sporo. Dzisiaj kolejne propozycje. Kurczaczki powstały z pomponików. Nawet małe dziecko jest w stanie zrobić pompon. Potem wystarczy dwie sztuki związać ze sobą i kurczaczek prawie gotowy. Oczy i dziobek dla każdego kurczaczka wycięliśmy z filcu, ale można je też zrobić z papieru. Można też kupić gotowe oczka w sklepie papierniczym.
Zrobiliśmy też folkowe jajeczka obciągnięte tkaniną tybet. Jajka są ze styropianu. Trzeba zrobić w nich podłużne nacięcia i wsunąć w nie tkaninę. Jest to prosty sposób, który nie wymaga nawet kleju. Tkanina bardzo dobrze się trzyma na takim jajeczku.
Kolejna ozdoba to baranki z wacików zdjętych z patyczków higienicznych. Duży wkład w wykonanie baranków włożył mój cierpliwy mąż, który pracowicie zdejmował waciki patyczek po patyczku. Cała reszta, czyli wyklejanie baranka, to już tylko zabawa.
Na koniec ozdoba nietypowa. Styropianowy stożek, który bardziej kojarzy się z Bożym Narodzeniem, okleiliśmy małymi jajeczkami. Dla mnie jest to ładna i nieoczywista, ciekawa dekoracja. Można ją postawić na stole wielkanocnym jako stroik.
Uffff... Na razie to tyle, ale czy to już nasze ostatnie słowo w kwestii wielkanocnych ozdób? Sama jeszcze nie wiem.poniedziałek, 27 lutego 2017
To już naprawdę koniec karnawału
To już naprawdę koniec karnawału. W dodatku mój syn nie miał okazji wziąć w tym roku udziału w balu przebierańców, bo rozchorował się na grypę. Dzieci uwielbiają takie zabawy i wszelkiego rodzaju przebieranki. Sama miałam w dzieciństwie specjalną szafkę z różnymi ubraniami po mamie, które służyły mi do zabawy w przebieranki [Pozdrawiam mojego kolegę Marcina, którego uwielbiałam stylizować i który bezwolnie poddawał się wszystkim moim zabiegom, łącznie z pełnym makijażem i kręceniem loków].
My w tym roku, niczym w Wenecji, zrobiliśmy sobie takie trójwymiarowe maski. Wyszedł nam taki chyba wilk. Miał być w każdym razie straszny zwierz. Najlepsza zabawa była przy wymyślaniu, malowaniu i klejeniu. Teraz wszyscy się "straszą" i jest z tym mnóstwo śmiechu. Tak na koniec karnawału..., bo za chwilę to tyko łagodne baranki, kurczaki i zajączki...
środa, 26 października 2016
Drakula i jego zamek
Pozostajemy w tematyce straszydeł, mroku i tajemniczości. Choćby nie wiem jak się zżymać na nowe nie- polskie tradycje, to dzieci fascynuje to co mroczne i straszne. Lęk i ciekawość- żeby je oswoić, najlepiej się bawić i dużo, dużo rozmawiać o tym.
Zrobiliśmy sobie z kartonu duży zamek, w którym zamieszkał hrabia Drakula. Trochę straszny i trochę śmieszny stwór. Uszyłam go z filcu i też miałam przy tym trochę zabawy.
piątek, 14 października 2016
Jesienne zabawy
Nie rozumiem dlaczego w szkołach i przedszkolach (przynajmniej w tych, do których chodziły moje dzieci) nie robi się już zabawek z kasztanów i kompozycji z liści jesiennych. Jest tyle fajnych pomysłów na takie jesienne dekoracje! My bardzo lubimy takie zabawy, tym bardziej, że zrobiło się chłodno, wcześniej zapada zmrok, a dzieci trzeba czymś zająć.
Jesień jest piękna i ma nam bardzo wiele do zaoferowania. To też ostatni moment na takie zabawy, bo już za chwilę trzeba będzie pomyśleć o dekoracjach świątecznych...
piątek, 15 lipca 2016
Zabawa w piratów
Chłopcy uwielbiają zabawę w piratów. Niektóre dziewczynki zresztą też. Jedno z moich bardzo wczesnych wspomnień jest w pewnym sensie związane z taką zabawą. W moim przedszkolu był wielki balkon, czy też taras. Kiedy wychodziliśmy tam z panią, uwielbiałam wyobrażać sobie, że jestem na okręcie, który płynie przez morza i oceany. Tworzyłam w wyobraźni całe historie, w których nie brakowało piratów, różnych morskich stworzeń i wielkich, niebezpiecznych fal. To morze przerażało i fascynowało jednocześnie.
Zrobiliśmy sobie z moim synkiem papierowy okręt i pirata z papugą na ramieniu. Jest statek, załoga, a morze znajdziemy wszędzie. Wystarczy uruchomić wyobraźnię.
poniedziałek, 11 lipca 2016
Ryba mojego synka
Znowu ryba. Co ja zrobię, że ten motyw nas dosłownie prześladuje w tym roku? Mój syn zrobił sobie taką rybę, która raz jest skromna i miła a raz... straszy małe rybki. Dużo śmiechu było przy tworzeniu tej pracy. Polecam wszystkim taką zabawę na burzowe letnie wieczory.
poniedziałek, 30 maja 2016
Papier czerpany
Na warsztaty wykonywania papieru czerpanego można się wybrać np. do Muzeum Papiernictwa w Dusznikach, ale jeśli nie jesteśmy akurat w okolicy, to można się pobawić w domu. Trzeba pociąć lub potargać gazety na kawałeczki i włożyć do wody. Najlepiej zostawić taką miksturę w misce na noc. Kiedy papier zamieni się w szarą papkę (długość oczekiwania zależy od tego jakich gazet użyjemy; nie polecam kolorowych miesięczników wydrukowanych na grubym, błyszczącym papierze), możemy zacząć zabawę.
Efekt widać na górnym zdjęciu.
Jeszcze lepiej będzie wyglądał papier wykonany na ramce, na której naciągniemy materiał lub siateczkę. Taki papier może być cieńszy, lepiej odciśnięty, bardziej dopracowany. Jeśli jednak planujemy jednorazową zabawę, to wydaje mi się, że mój chałupniczy sposób wystarczy.
Miłej zabawy!
środa, 18 maja 2016
Dziecięce grafiki
Bawiliśmy się ostatnio w małych grafików. Tak nam się spodobało, że to nie będzie ostatni raz.
Do stworzenia grafiki domowym sposobem potrzebne jest pudełko na żywność ze styropianu.
Z pudełka wycinamy płaskie wieczko i na nim ołówkiem rysujemy obrazek.
Potem kontury obrazka pogłębiamy przy pomocy rysika, mocno zatemperowanego ołówka czy innego szpikulca. Ja i mój syn do takich prac plastycznych od lat używamy narzędzi dentystycznych, które dostałam "w spadku".
Następnie pokrywamy obrazek farbą i odciskamy na papierze.
Efekt jest, moim zdaniem, bardzo fajny. W zależności od wieku i umiejętności dziecka obrazek może być bardziej lub mniej skomplikowany. Można też wykorzystać więcej kolorów farby w jednej pracy. Zabawa gwarantowana dla dużych i małych.niedziela, 10 kwietnia 2016
Dlaczego nasze dzieci nie są kreatywne?
Pytanie, które stawiam w tytule zadała mi pewna pani, która prowadziła duży międzynarodowy projekt dla dzieci z różnych krajów. W ramach projektu dzieci pisały opowiadania, rysowały ilustracje, spotykały się i wszystko byłoby fajnie, gdyby nie (zdaniem tej pani) uderzająca sztampa i nuda wśród prac polskich dzieci.
Pani zasugerowała w trakcie rozmowy, że to wina szkoły. Ja się z tym oczywiście zgadzam. Jest tak, że w szkołach, a nawet w przedszkolach dzieci mają niewiele możliwości, żeby pokazać własną swobodę twórczą. Wystarczy popatrzeć na wystawy prac w przedszkolach - wszystkie identyczne. Mój syn robił inne i panie miały żal do mnie ("Bo on zawsze musi coś tam wymyślać."), czasem nawet nie wieszały jego prac. Zdarzało się też, że syn odmawiał dokończenia pracy, bo pani upierała się, że ma być wykonana DOKŁADNIE według wzoru. Gdzie moje panie z przedszkola, które biegały, żeby zdobyć dla mnie materiały plastyczne, bo miałam jakiś pomysł (a wtedy wiadomo- nawet porządne kredki nie zawsze były dostępne)? Gdzie panie, które chwaliły, nagradzały za przejawy indywidualizmu?
W szkole jest podobnie. Pani już na początku uczuliła nas, żeby porównywać swoje dzieci- ich osiągnięcia, a nawet prowadzenie zeszytów. "Bo nam może się wydawać, że nasze dziecko jest takie mądre, a w porównaniu z kolegami różnie to może wyglądać."- pozostawię słowa nauczycielki bez komentarza.
Nasze dzieci nie mają łatwo. W domu też nie. Byliśmy na zajęciach, na których dzieci miały malować jajka. Mamy dosłownie wyrywały te jajka dzieciom z rąk, bo najładniejsze miały zostać nagrodzone. Panie patrzyły na mnie dziwnie, bo pozwoliłam dziecku pracować samodzielnie. Mój syn okleił jajko plasteliną. Wymyślił jakiegoś dziwnego jajecznego stworka. Nie był to motyw świąteczny i obiektywnie patrząc (przepraszam synu) nie było to najpiękniejsze jajko na sali. Było jego. Takie jak chciał i jak czuł. Widziałam, że paniom trudno było przełknąć tę prawdę.
Dlaczego więc nasze, polskie dzieci nie są kreatywne? Bo im na to nie pozwalamy. Bo czujemy, że kiedy ktoś ocenia pracę naszego dziecka, to jakby oceniał nas samych, a my przecież potrafimy lepiej, ładniej, szybciej... Czy na pewno?
piątek, 4 marca 2016
Autko z pudełka na jajka
To autko z pudełka na jajka mogłoby powstać o dowolnej porze roku. Powstało wiosną i dlatego pasażerami są jajka. Do wykonania takiego pojazdu potrzebne jest tekturowe pudełko po jajkach, farbki, patyczki, trochę kolorowego papieru i wyobraźnia. Wycięliśmy kawałek pokrywki i w tym miejscu naturalnie powstały siedzonka. Daszek to kawałek tektury umocowany na patyczkach. Najwięcej czasu zajmuje pomalowanie samochodu, bo trzeba nałożyć dwie, trzy warstwy, żeby zakryć napisy (chyba, że ktoś ma pojemnik bez napisów). Ozdabianie to już sama przyjemność. My wykorzystaliśmy kolorowy samoprzylepny papier, więc poszło nam szybko. Nie można zapomnieć o kierownicy i o światłach, ale najlepiej dać samodzielnie "podziałać" dziecku w kwestii ozdób i akcesoriów.
Taki handmade lubię najbardziej - coś z niczego. Bez zbędnych nakładów finansowych i z maksymalną ilością przyjemności dla mamy i dla dziecka.
niedziela, 28 lutego 2016
Mały detektyw
Ostatnio przeczytaliśmy kilka fajnych książek dla dzieci o detektywach. Najbardziej spodobała nam się historia Lassego i Mai z książki "Tajemnica pożarów" autorstwa Martina Widmarka i Heleny Willis. Widziałam w księgarni, że są kolejne części przygód tej wesołej i dociekliwej pary. Na pewno sięgniemy po nie wkrótce. Na razie postanowiliśmy pobawić się w detektywów w domu.
Kilka lat temu byłam na warsztatach o odciskach palców, które prowadzili studenci prawa zaangażowani w kółku kryminologicznym. Bardzo dużo opowiadali o tym jak wygląda praca śledczych na miejscu przestępstwa i jak naprawdę bada się oraz porównuje zebrane materiały. Mieliśmy też możliwość spróbować zdjąć odciski przy pomocy różnych technik.
Przypomniałam sobie o tym i postanowiłam pobawić się z synem w detektywów. Oczywiście była to prosta zabawa, bo nie mamy do dyspozycji profesjonalnych materiałów, ale dziecko było bardzo szczęśliwe i niezwykle zaangażowane.
Najpierw przygotowałam odciski palców i ust na szklanej płytce, szklance, kieliszku. Przygotowanie polegało na tym, że nawilżyłam palec i usta delikatnie kremem a następnie odcisnęłam na szkle. Pewnie bez tego zabiegu też można sobie poradzić, ale chodziło mi o to, żeby wszystko wyglądało efektownie. Przygotowałam też "proszki": mąkę i cynamon (mój syn wybrał to drugie) oraz pędzelki. Potem była już tylko zabawa. Trzeba było odciski znaleźć i odpowiednio zabezpieczyć. Obserwowaliśmy czym różnią się nasze odciski i starałam się opowiedzieć wszystko czego nauczyłam się warsztatach przed laty. Mój syn był zachwycony.
Kilka lat temu byłam na warsztatach o odciskach palców, które prowadzili studenci prawa zaangażowani w kółku kryminologicznym. Bardzo dużo opowiadali o tym jak wygląda praca śledczych na miejscu przestępstwa i jak naprawdę bada się oraz porównuje zebrane materiały. Mieliśmy też możliwość spróbować zdjąć odciski przy pomocy różnych technik.
Przypomniałam sobie o tym i postanowiłam pobawić się z synem w detektywów. Oczywiście była to prosta zabawa, bo nie mamy do dyspozycji profesjonalnych materiałów, ale dziecko było bardzo szczęśliwe i niezwykle zaangażowane.
Najpierw przygotowałam odciski palców i ust na szklanej płytce, szklance, kieliszku. Przygotowanie polegało na tym, że nawilżyłam palec i usta delikatnie kremem a następnie odcisnęłam na szkle. Pewnie bez tego zabiegu też można sobie poradzić, ale chodziło mi o to, żeby wszystko wyglądało efektownie. Przygotowałam też "proszki": mąkę i cynamon (mój syn wybrał to drugie) oraz pędzelki. Potem była już tylko zabawa. Trzeba było odciski znaleźć i odpowiednio zabezpieczyć. Obserwowaliśmy czym różnią się nasze odciski i starałam się opowiedzieć wszystko czego nauczyłam się warsztatach przed laty. Mój syn był zachwycony.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










