Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 grudnia 2017

Śnieżne kule





       Śnieżne kule domowej roboty to bardzo ładna dekoracja i świetny pomysł na prezent. Oczywiście dla osoby, która doceni wkład pracy i urok tych drobiazgów. Dodam jeszcze, że koszt takiej kuli jest prawie zerowy, więc jest to też "opcja ekonomiczna". Piszę o tym dlatego, że ostatnio coraz częściej słyszę (i słusznie), że koszt prezentów i całe to konsumpcyjne wariactwo związane ze świętami niektórym odbiera całą radość z tych dni. Moje rozwiązanie jest takie, że warto wrócić do rękodzieła i prostoty. Warto dzielić się tym co potrafimy najlepiej. Dobrym prezentem może być domowa nalewka, mieszanka herbat czy przypraw, własnoręcznie upieczone ciasteczka, namalowany obrazek, wydziergana serwetka- wszystko co skłoniło kogoś, że poświęcił czas tylko dla nas lub z myślą o nas. Czy może być coś cenniejszego?
     Moje kule wpisują się w ten nurt, ale mają jedną wadę. Tak je pokochałam- ja i moje dzieci, że nie możemy się z nimi rozstać. Mój syn już robi wersję na walentynki, ale wydaje mi się, że                      i wielkanocna wersja może powstać...
     Przepis jest bardzo prosty. Trzeba wybrać słoik, posmarować dno klejem i wsypać trochę sztucznego śniegu. Następnie z modeliny lub innej masy ulepić figurki. Na ostatnim zdjęciu widać same figurki, przed umieszczeniem ich w słojach. Zrobiłam wersję typowo świąteczną i zimową, żeby cieszyć się ozdobą do wiosny. Może na zdjęciu tego dobrze nie widać, ale brązowy karmnik ma wewnątrz ziarenka, a na jego dachu siedzi ptaszek. Po wysuszeniu modeliny w piekarniku, należy przykleić figurki wewnątrz słoika, pozostawiając miejsce na podgrzewacz. Ja wybrałam taki na baterie. Nie wiem czy ogień i sztuczny śnieg plus modelina to dobre towarzystwo. Na koniec można dosypać jeszcze trochę śniegu i ozdobić słoik. Ładnie wygląda koronka, albo wstążka. Wyobrażam sobie też pasek filcu, albo  płatki śniegu. Namalowałam też od zewnątrz białe kropki, żeby zachować efekt "prawdziwej śnieżnej kuli". Jak Wam się podoba?
     

poniedziałek, 27 listopada 2017

Dzień pluszowego misia

    Dzień pluszowego misia za nami. Moje dzieci mają ukochane pieski, świnki, kotki, ale jakoś misiów nie. Mam już całe pudło egzemplarzy "do pokochania", które czekają na lepsze czasy. Może kiedyś... Tymczasem, do szkoły trzeba było przynieść małego misia. Mama usiadła i jest. Taki sobie filcowy przyjaciel. Nie jest duży i może służyć jako zakładka do książki lub sympatyczna przywieszka do plecaka. Może też stać się ozdobą pokoju. Małe, a cieszy!

niedziela, 30 kwietnia 2017

Lala na pierwszą komunię


      Sezon komunijny dopiero się zaczyna. Z roku na rok obserwuję coraz większe szaleństwo dotyczące strojów, prezentów, oprawy tej wyjątkowej uroczystości. W tym roku znowu wszyscy kupują w prezencie najnowsze gadżety elektroniczne. I dobrze. A ja uszyłam lalkę. Nie jestem naiwna. Wiem, że dziewczynki, które idą do komunii już z lalek powoli wyrastają (przynajmniej oficjalnie). Pomyślałam jednak, że będzie to miła pamiątka tego uroczystego dnia. Taki dodatek do tych "poważniejszych" prezentów.
     Sama pamiętam, że jako dziecko nie cieszyłam się wcale ani z pieniędzy, ani z innych drogich prezentów. Marzyłam o porządnej piłce do siatkówki i taką dostałam od rodziców. Pieniądze się rozeszły, inne prezenty gdzieś przepadły, a ta piłka... Pamiętam jej kolor, fakturę, zapach,  wszystko...
      Dzisiaj moja lala powędrowała do swojej nowej właścicielki. Widziałam, że jej się podobała. Bardzo się z tego cieszę. Mam już zamówienie na następną lalkę.

środa, 29 marca 2017

Wielkanocne inspiracje

          Ostatnio trochę mnie tu nie było, ale to nie znaczy, że nic nie robimy. Prace nad wielkanocnymi dekoracjami trwają. Może kogoś zainspirujemy?
Powyżej bardzo prosta zabawa dla maluchów- styropianowe jajka pomalowane farbkami.
Na poniższym zdjęciu towarzyszą im zające uszyte ze skarpetek.
A tutaj wesołe kurczaczki z pojemników na zabawki, które znajdują się w jajkach niespodziankach.
Na koniec kurczaczki uszyte z resztek.
I to pewnie nie wszystko, bo do świąt mamy jeszcze chwilkę...




środa, 15 lutego 2017

Koleżanki

     W naszym domu zamieszkały takie koleżanki z jednej paczki. Ja i moja córeczka chętnie dołączymy do zabawy z nimi. Fajne z nich dziewczyny.
     Dziewczyny powstawały dłuższą chwilę, bo są naprawdę pracochłonne, ale warto było. Jestem nimi nieskromnie zachwycona. Laleczki mają urocze majtaski i sukienki, a dwie większe także żakieciki. Można je przebierać, ozdabiać im "fryzury" opaską lub gumeczkami. Można je przytulać    i bawić się z nimi. A tak powstawały:








                                             Pozdrawiam z naszego lalkowego królestwa!

piątek, 30 grudnia 2016

Piniata

        Już za chwilę rozpoczynamy karnawał. Właśnie za oknem słyszę huk petard. Moje dzieci  przygotowują czapeczki i serpentyny. Warto zrobić z nimi piniatę.  Nasza powstała co prawda na urodziny, które obchodziliśmy przed świętami, ale na pewno to nie jest nasze ostatnie słowo w tej kwestii. Piniata to zabawka, czy może lepiej atrakcja, która przywędrowała do nas z Meksyku przez Stany Zjednoczone, gdzie też jest bardzo popularna. Można oczywiście kupić gotową piniatę. Jej koszt to 40- 100 zł. Piniata wykonana w domu nie kosztuje nawet 5 zł, a praca nad nią to sama przyjemność. Projekt naszej zabawki wykonał mój syn. Ja zrobiłam dodatkowo maseczkę i ozdobny kijek.
         Jak zrobić najprostszą piniatę?
    Potrzebny jest balonik, który oklejamy podartymi na paseczki gazetami. Można użyć kleju "Wikol" wymieszanego z wodą w proporcji pół na pół. Jeśli nie mamy akurat tego kleju, to można wymieszać zwykłą mąkę z wodą, również w proporcji pół na pół. Klej z mąki powinien mieć konsystencję śmietanki. Piniata schnie od 12 do 24 godzin. Kiedy gazetowa skorupka wyschnie, przebijamy balonik, wycinamy równy otwór o średnicy ok. 10 cm, przez który wsypiemy cukierki (podobno można wsypać nawet dwa kilogramy, to zależy ile warstw papieru nakleiliśmy na balonik; ja zrobiłam dwie warstwy i wsypałam kilogram cukierków). Następnie ozdabiamy piniatę bibułką według naszego gustu. My wycięliśmy paski niebieskiej bibułki, które zostały ponacinane i naklejone dookoła. Na koniec mój syn narysował "groźne oczy" i je również przykleiliśmy. Po wsypaniu cukierków trzeba jeszcze umocować sznurek, na którym piniata będzie mogła zawisnąć. Ja wycięłam  kółeczko z bibuły, którym zakleiłam wlot na cukierki. 
    Jak wygląda zabawa?
    Piniatę wieszamy (w naszym przypadku przydał się zabawkowy kijek i tatuś do trzymania), dzieci stają dookoła. Solenizant zakłada maseczkę, okręcamy go kilka razy i przy radosnych krzykach dopingu czekamy aż rozbije patykiem piniatę. Można ustalić ilość uderzeń. Jeśli nie uda się rozbić piniaty od razu, każde z dzieci próbuje po jednym uderzeniu, aż wszystkie cukierki wysypią się na podłogę. Dobrze, żeby przygotować dzieciom wcześniej pojemniczki lub woreczki, do których będą zbierać cukierki. Niektórzy wprowadzają też element rywalizacji- kto zbierze więcej cukierków, ale ja jestem przeciwna rywalizacji w ogóle i uważam, że szczególnie na takich urodzinach czy na zabawie wszystko powinno być przyjemne, radosne, bez porównywania się i ścigania kto lepszy. Nawet te zasady gry, które opisałam, moim zdaniem są umowne i można bawić się piniatą zupełnie inaczej. Wszystko zależy od naszych chęci i od naszej pomysłowości.



piątek, 9 grudnia 2016

Laleczki choineczki




           Laleczki choineczki szyłam w biegu, bo moje dzieci jak tylko zobaczyły co powstaje, nie mogły się doczekać efektu. Córka dzielnie podawała mi nici i ponaglała : "lala", "lala", a synuś wciąż pytał czy już gotowe. Takie śmieszne są te lalki, ale mnie się podobają.
Uszyłam je z filcu ręcznie. Wiem, że szybciej byłoby na maszynie, ale czasami przyjemność mi sprawia takie ręczne "dłubanie". Jeszcze nie wiem czy posadzimy je na choince czy gdzieś postawimy. Na razie dzieci się nimi bawią i chyba to one zdecydują o przeznaczeniu laleczek.

sobota, 17 września 2016

Kółko i krzyżyk



      Niedawno przypomniałam sobie grę w kółko i krzyżyk. Mój syn bardzo się zapalił do zabawy, bo gra jest bardzo prosta i można w nią grać właściwie wszędzie. Wystarczy kartka i długopis lub patyk i trochę piasku. My wymyśliliśmy sobie naszą wersję, którą nazwaliśmy podróżną. Razem uszyliśmy woreczek z płótna. Mój syn narysował planszę pisakami do tkanin. Z korków od butelek zrobiliśmy pionki i jest! Podróżna wersja gry w kółko i krzyżyk. Teraz zbieramy nakrętki na następną grę.

piątek, 15 lipca 2016

Zabawa w piratów

    Chłopcy uwielbiają zabawę w piratów. Niektóre dziewczynki zresztą też. Jedno z moich bardzo wczesnych wspomnień jest w pewnym sensie związane z taką zabawą. W moim przedszkolu był wielki balkon, czy też taras. Kiedy wychodziliśmy tam z panią, uwielbiałam wyobrażać sobie, że jestem na okręcie, który płynie przez morza i oceany. Tworzyłam w wyobraźni całe historie,             w których nie brakowało piratów, różnych morskich stworzeń i wielkich, niebezpiecznych fal. To morze przerażało i fascynowało jednocześnie.
    Zrobiliśmy sobie z moim synkiem papierowy okręt i pirata z papugą na ramieniu. Jest statek, załoga, a morze znajdziemy wszędzie. Wystarczy uruchomić wyobraźnię.

sobota, 9 lipca 2016

Moje rybki

     Poprzedni post o łowieniu ryb zainspirował mnie do uszycia takich rybek. Sama nie wiedziałam czy spodobają się dzieciom i jak je wykorzystają. Okazało się, że rybki można łowić piec na patelni, gotować, podawać siostrze na talerzu. Mogą też być bronią, rzutką, przytulanką  i  gryzaczkiem. Miło jest patrzeć na te wszystkie zabawy.
    Rybki uszyłam z białej bawełny. Wzory namalowałam pisakami do tkanin.




piątek, 1 lipca 2016

Butelka sensoryczna

   Butelki sensoryczne to bardzo proste zabawki dla maluchów. Mój syn zrobił od razu dwie sztuki- jedną dla siebie i jedną dla siostry.
   Do wykonania takiej zabawki potrzebne są : małe plastikowe butelki, sypki brokat, koraliki, cekiny, małe zabawki, ewentualnie ozdobne taśmy, naklejki, ozdoby do przyklejenia.
  Do czystej butelki bez etykiet wsypujemy brokat, ewentualnie koraliki, cekiny lub małą zabaweczkę. Można też ograniczyć się do samego brokatu. Potem nalewamy wodę i zakręcamy butelkę. Ja dla bezpieczeństwa posmarowałam środek nakrętki klejem, ale nie jest to konieczne. Potem możemy ozdobić butelkę na zewnątrz. Mój syn był tutaj raczej oszczędny, ponieważ nie mógł się doczekać zabawy.
     Zabawka wydaje się bardzo prosta, ale naprawdę od kilku dni jest ulubionym przedmiotem moich dzieci. Pięknie wygląda kolorowy brokat pływający w wodzie. Butelkę można toczyć po podłodze, raczkować za nią, chować i szukać, ustawiać na różne sposoby, leżeć z nią i po prostu obserwować małego nurka-zabawkę w środku. Dziecięca wyobraźnia nie ma granic!
     Na koniec dodam jeszcze małą uwagę dla rodziców. Nie wolno zostawiać małego dziecka             z butelką sensoryczną, ponieważ istnieje niebezpieczeństwo wydostania się wody z brokatem            z butelki (odkręcenie lub pęknięcie butelki). Zabawa zawsze powinna odbywać się pod kontrolą kogoś dorosłego.



niedziela, 19 czerwca 2016

Dziewczyny




    Uszyłam laleczki- poduszeczki. Kiedy teraz tak na nie patrzę to przypomina mi się dziewczyna, którą spotkałam ostatnio na placu zabaw. Nigdy wcześniej jej nie widziałam, a ona tak prosto z mostu zwierzyła mi się, że ma malutkie dziecko i właśnie dowiedziała się, że jest znowu w ciąży. Była przerażona, bo mąż pracuje za granicą a ona jest zupełnie sama. Pytała mnie wciąż, czy myślę, że ona sobie poradzi. Nie potrafiłam odpowiedzieć. Jedyne co mogłam jej dać to możliwość wygadania się i kilka ciepłych słów z mojej strony.
    Myślę też o tym, że jeszcze niedawno było coś takiego jak wspólnota kobiet. Pamiętam dom mojej babci, do którego wciąż przychodziły jej koleżanki, córki, sąsiadki, w ogóle wielu ludzi i każdy przynosił swoje troski i radości. Siadało się przy dużym stole i po prostu opowiadało. Szczególnie kobiety opowiadały niesamowite historie, a ja siedziałam z boku i słuchałam, słuchałam... Było tam dużo dramatów, miłości ( często niespełnionych) i zwykłych, codziennych spraw.
    Całe życie marzę o takiej grupie kobiet, z którymi mogłabym się spotykać i przy wspólnym gotowaniu, szyciu, czy nie wiem czym, tak po prostu gadać. Nic nie udawać, nie obawiać się, że będę oceniona, obmówiona. Gdzie będę czuła się jedną z nich, a łączyć nas będzie to, że jesteśmy kobietami.[ Ależ to brzmi! Jak kiepska literatura.]
     Myślę także o tym, że za cywilizację, postęp techniczny i wygodę my kobiety płacimy straszną cenę. Jesteśmy niezależne, ale jakie samotne! Dawniej przy kobiecie, która rodziła dziecko, a potem je wychowywała był cały sztab matek, teściowych, sióstr, kuzynek i sąsiadek. Jasne, że one pewnie jakoś w to wychowanie się wtrącały. Może czasami było to męczące, ale teraz mam przed oczami przerażone oczy tej dziewczyny i pytanie- czy ja sama sobie poradzę? W środku miasta, wśród ludzi dziewczyna nie ma obok siebie żadnej kobiety, która mogłaby lub chciałaby jej pomóc. Może jeszcze ją spotkam?

  

środa, 4 maja 2016

Autka



      Wymyśliłam sobie taką zabawkę podróżną dla chłopca. Jest to coś w rodzaju piórnika na samochodziki, który można zabrać wszędzie - w kolejkę do lekarza, do samochodu, na wakacje i na wycieczkę. Nie zabiera dużo miejsca i jest jakimś rozwiązaniem w momencie, kiedy pojawiają się słowa: "Mamoooo, nuuudzę się."

czwartek, 14 kwietnia 2016

Zabawne nakładki na ołówki

     Mój synuś zrobił sobie takie śmieszne nakładki na ołówki. Ulepił je z gliny, a po wysuszeniu pomalował. Teraz, kiedy uczy się pisać, ołówki to u nas towar pierwszej potrzeby. Warto, żeby zachęcały do pracy. I do zabawy. Można też z nich zrobić teatrzyk.