Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda dziecięca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda dziecięca. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lutego 2017

Łowiczanka

     U nas ciągle na ludowo. Wieś tańczy i śpiewa. Moja córcia dostała nową sukienkę rodem               z Łowicza. Zachwycił mnie ten materiał w paski i bałam się, że mi go wykupią, ale potrzebowałam chwili, żeby się zdecydować co z tego uszyć. Miałam obawy, czy nie będzie to szaleństwo- w końcu nie chodzi o to, żeby się przebrać, ale, żeby się ubrać. Mój syn, kiedy zobaczył materiał, zaśpiewał wszystkie piosenki ludowe jakie zna. Rozbawiło mnie to, ale z drugiej strony nie pomogło podjąć decyzji. Sukienka w końcu wyszła bardzo ludowa, ale co tam- niech mówią co chcą, mnie się podoba. I mojej małej łowiczance też.

wtorek, 27 grudnia 2016

Dla chłopczyka i dziewczynki


        Kiedy mój mąż zobaczył ten materiał stwierdził, że musimy go kupić dla naszych dzieci. Od razu miał wizję co powinnam im z niego uszyć i w ogóle nie mogłam wyjść z podziwu dla jego entuzjazmu. Ja miałam mieszane uczucia, bo niby tkanina jest intrygująca, ale kolorów na niej za dużo nawet dla mnie. Dałam się jednak namówić i nie żałuję. Dla córeczki uszyłam sukienkę, a dla syna bluzę. Bardzo im ładnie w takich intensywnych barwach i wyróżniają się bardzo na tle różowo- niebieskiej dziatwy. Sukienka to prosta forma na t-shirt z doszytą na dole falbanką, a bluza została uszyta na podstawie wykroju na najprostszą koszulkę. Nic skomplikowanego. Obie rzeczy można wykroić i uszyć w jedno popołudnie.
          A tutaj sukienka na modelce, którą udało się choć raz zatrzymać do zdjęcia.


piątek, 23 grudnia 2016

Świąteczna sukienka


     Uff, ledwo zdążyłam. W tym roku jakoś nie mogę z niczym zdążyć przed świętami, ale jest- nowa sukienka dla mojej małej damy. Elegancka kobieta potrzebuje nowej sukienki na święta i moja córeczka w tym roku wystąpi w takich oto czerwonych kratkach.
Musiałam znacznie powiększyć formę, bo moja kobietka ostatnio bardzo urosła i większość jej sukienek przypomina tuniczki. Po świętach muszę pomyśleć o nowej kolekcji sukienek dla niej.
     Serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników mojego bloga i życzę Wam zdrowych i wesołych świąt. Pędzę do malowania ciasteczek!

piątek, 2 grudnia 2016

Sukieneczki na zimę




     Dzisiaj prezentuję moją nową kolekcję cieplejszych sukienek dla córeczki (rozmiar 86).
Mało mam ostatnio czasu na szycie, ale jak większość szyjących pań, nie dam rady już kupować       w sklepach. Nie zadowala mnie jakość, kroje, kolorystyka. Poczytałam sobie ostatnio na różnych blogach jak szyją zapracowane mamy i sama wprowadziłam kilka bardzo fajnych zwyczajów do mojej pracowni. Dzięki temu, chociaż nie mam czasu, to zawsze coś fajnego udaje mi się jednak zrobić. Po pierwsze, piękna tkanina i prosty krój. Gdybym ja to wszystko wiedziała wiele lat temu! Kiedyś chciałam, żeby każda następna rzecz była wyzwaniem, a potem często okazywało się, że      w tych falbankach, skomplikowanych cięciach i bufkach jakoś tak nie za bardzo się czuję... Teraz wypracowałam swoje sprawdzone formy i tylko od czasu do czasu pozwalam sobie na szaleństwo.
Po drugie, zaczęłam szyć systemowo, czyli planuję sobie kilka projektów na raz. Jeden wieczór przeznaczam na krojenie i spinanie tego co się da. Dobieram też projekty kolorami, żeby wciąż nie zmieniać nici. Potem kolejno szyję wszystko, ale od początku do końca mam zaplanowane wszystkie czynności, łącznie z zaprasowywaniem, ręcznym przyszywaniem guzików itd. Bardzo mi to usprawniło pracę. Może to planowanie odbiera trochę magię, ale przyjemność z szycia jest dla mnie taka sama, a może nawet większa. Efekt końcowy na tyle mam przemyślany, zaplanowany, że nie ma rozczarowań.
     Prezentowane sukieneczki to, jak widać, wciąż wariacja na jeden temat. Zmieniają się tkaniny (tutaj doskonałej jakości bawełniane dresówki) i dekoracje. Nie potrafię powiedzieć, która podoba mi się bardziej. W każdym razie córeczka wygląda w nich pięknie.

niedziela, 27 listopada 2016

Jest zima i jest zimno (niestety)




       Jest zima. Dla mnie to najtrudniejszy czas, bo jest zimno i ciemno. Nie moje klimaty.
Po zeszłorocznych perypetiach z zakupem czapki dla dziecka, tym razem postanowiłam nie tracić czasu i od razu uszyć samodzielnie wszystko. Nadal nie rozumiem po co dziecku pompon wielkości drugiej głowy, ale zostawiam to. Wybieram sprawdzony patent- prosta forma i odjazdowa tkanina. Nie, że nie potrafię inaczej, ale przekonałam się wielokrotnie, że proste formy  najlepiej się sprawdzają. Nowością są dla mnie kominy. Ten patent wypatrzył gdzieś/wymyślił (?) mój genialny mąż i oczywiście zlecił mi szycie. Gdybym ja wiedziała jaka to wygoda?! Nie ma kłopotu z wiązaniem (i odwiązywaniem się) szalika, Dziecko zawsze ma cieplutko i milutko pod szyją.
Tak mi się spodobało szycie czapek i kominów, że mam ochotę na więcej.
Na razie powstał komplet dla małego pirata- tkanina to resztki z pirackiej bluzki dla synka, którą już pokazywałam i granatowa dresówka. Mój synuś dołożył do stylizacji nauszniki...
Drugi komplet jest dla córeczki- cieniutka dresówka w dziecięce obrazki, połączona z dzianiną minky. Niestety, na razie córeczka nie chciała pozować do zdjęć. Cóż...- szanuję jej decyzję :)

środa, 9 listopada 2016

Jeszcze jedna sukienka

        Ja wiem, że już dużo tych sukienek, ale nie mogę przestać. Bardzo lubię szyć dla mojej córeczki i właściwie większa część jej garderoby jest wykonana przez mamę. Ta sukienka również powstała   z resztek. Jest to przepiękna dzianina kupiona w Czechach, która nazywała się "skrzydła motyla". Wzór jest abstrakcyjny, ale rzeczywiście przypomina motyle skrzydła. Dla mnie ważniejsze było połączenie kolorów- niebieski i zielony. Uwielbiam takie zestawienie.
        Córeczka rośnie błyskawicznie i dlatego ja wciąż pozostaję w "szale twórczym". Kiedy to piszę, to już czekają na fotografie nowe modele sukienek, a w moim kącie/ pracowni leżą tkaniny na kominy i czapki. Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy...

środa, 2 listopada 2016

Jesienne tuniczki dla rocznej dziewczynki


              Moja dziewczynka ma nowe tuniczki. Pierwsza, w kolorze szarym, to taki mały eksperyment. Chciałam sprawdzić, czy rysunek flamastrami do tkanin zda egzamin w praniu. Co innego namalować coś na zabawce, którą się pierze od czasu do czasu, a co innego na bluzce, którą piorę często. Muszę przyznać, że flamastry sprawdziły się i jestem z tej bluzeczki zadowolona. Wprawdzie szary nie jest moim ulubionym kolorem, ale córeczka prezentuje się w tej tuniczce bardzo ładnie.
    Drugą tunikę uszyłam z resztek przepięknej tkaniny w wisienki. Trochę się musiałam nagimnastykować, bo miałam niewielki kawałek materiału, ale bardzo chciałam wykorzystać go do ostatniej niteczki, bo jest śliczny.

czwartek, 6 października 2016

Sukienki jesienne

       Przyszła jesień i letnie kreacje mojej córeczki trzeba było schować. Pewnie za jakiś czas i tak je oddam, bo za rok już nam się nie przydadzą. Szyję teraz kolekcję jesienną i oto efekt.
Różowa prosta sukieneczka jest zaskoczeniem nawet dla mnie. Nie przepadam za różowymi ubrankami, ale ta tkanina mnie zachwyciła. Drobny fioletowy rzucik przypomina mi lata 60. i dlatego zdecydowałam się na prosty krój i mały kołnierzyk. Jestem bardzo zadowolona z tej sukieneczki. Gdybym miała więcej materiału, to pewnie uszyłabym podobną kreację dla siebie.
     Druga sukieneczka też jest bardzo prosta, ale spodobał mi się ten patent. Dzieci nie lubią nadmiaru zapięć, falbanek, ozdobników. Dla mnie są to kreacje do wykonania w godzinę, a wiadomo, że dziecko nie będzie w takiej sukieneczce chodzić latami. Za dwa, trzy miesiące wszystko znowu będzie za małe. Za to przy prostym kroju można sobie poszaleć z materiałem, wzorkami, kolorami. Ja się nie napracuję za bardzo, a efekt jest bardzo dobry. Dziecko zadowolone i mama również.
    Do kompletu uszyłam jeszcze najprostsze haremki na świecie. Czas pracy to jakieś 15 minut. Spodenki są z dzianiny o wyglądzie dżinsu. Bardzo mięciutki, miły materiał, który szczerze polecam. 


poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Koszulka dla mojego pirata


     Mój mały pirat dostał od mamy koszulkę. Zakochałam się w tej tkaninie. Świetna jakość i ten wzór... Mało szyję dla syna, ale chyba to się zmieni. Znalazłam kilka interesujących tkanin, a teraz trzeba tylko wygospodarować czas na szycie... Latem to naprawdę nie jest łatwe.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Sukienki na upały

     Lato już mamy i piękne słońce też. Czekam na prawdziwie afrykańskie upały. W każdym razie ja  i moja córeczka garderobę mamy przygotowaną. Te dwie sukienki (rozmiar 80- czy to nie rozkoszne?) uszyłam ekspresowo. Wykrój własny przypomina dłuższą koszulkę z szerokimi ramiączkami. Tak naprawdę efekt "robią" tkanina i niby- korale z pomponików. Mój mąż jak zobaczył te sukieneczki, to stwierdził, że mogę otwierać sklep z modą mini. Nie ukrywam, że sama też jestem zadowolona z efektu.




środa, 11 maja 2016

Wiosenny sweterek z recyklingu





Po wiosennym przeglądzie szaf  - czas na zmiany. Rzeczy zmieniają przeznaczenie i właścicieli. Sweterek mamy zamienił się we wdzianko dla córeczki. Takie szycie dla malutkiej dziewczynki jest jak szycie dla lalek. Bardzo, bardzo przyjemne.
   Wykorzystałam tutaj dolny  ściągacz i listwę zapięcia mojego swetra. Moim zdaniem fajnie wyszło.

sobota, 7 maja 2016

Trzy sukienki


    Lato już coraz bliżej i trzeba szyć sukienki. Nie przypuszczałam nawet, że szycie dla malutkiej dziewczynki jest takie przyjemne! Trzy sukienki miały być najpierw jedną, ale wykrój okazał się być tak prosty i wdzięczny, że wykroiłam od razu trzy sztuki. Wszystkie tkaniny to resztki, których (jak  chyba każda szyjąca osoba) mam dwa kartony. Myślę, że podobnych sukieneczek jeszcze kilka powstanie.

wtorek, 12 stycznia 2016

Karnawału czas

    Nadszedł czas na bal maskowy. U nas w tym roku szybko, bo jesteśmy już po. Przy okazji pokażę całą kolekcję strojów, które uszyłam przez kilka ostatnich lat. Może będą dla kogoś inspiracją.
    Kostium "Ketchup" jest bardzo zaskakujący, efktowny, ale nie jest zbyt wygodny w trakcie zabawy, dlatego pod spód uszyłam czerwoną bluzkę i spodnie. Na bluzce jest taki sam napis               i rysunek jak na butelce. Strój jest fajny, ale to nie jest nasz faworyt w całej kolekcji strojów.
    Poniżej zdjęcie ulubionego stroju mojego syna. Kostium "Krab" jest też efektowny, ale zdecydowanie bardziej wygodny. Właściwie cały czas moje dziecko wraca do niego, przebiera się     i bawi nim. Kostium uszyłam z kocyków polarowych zakupionych w sklepie Jysk.
     Następny kostium to "Kurczak". Uszyłam go z żółtego weluru. Nie mam zdjęcia, na którym byłoby dobrze widać ogonek z piór. Na czubku głowy też są piórka, oczka i dziobek. Kostium jest odpowiedni dla mniejszego dziecka (mój syn był wtedy w żłobku). Jest wygodny i miły w dotyku.
Dzisiaj chyba uszyłabym go trochę inaczej. Moim zdaniem jest najmniej efektowny.
    Ostatni kostium w mojej kolekcji to "Króliczek". To też był strój dla maluszka. Uszyłam go            z polarowego kocyka. Bardzo lubię ten kostium i też bardzo długo się nim bawiliśmy. Teraz jest już oczywiście za mały.
     Na koniec pokażę tegoroczny kostium, którego do mojej kolekcji nie mogę zaliczyć. Mój syn zapragnął przebrać się za policjanta. Uznałam, że nie ma sensu wyważać otwartych drzwi                   i zakupiłam gotową koszulkę oraz czapkę. Wybrałam komplet najbardziej zbliżony do oryginalnego munduru. Sama przygotowałam tylko pas, uszyłam kabury na pistolet i na kajdanki.




czwartek, 31 grudnia 2015

Zimowa dziewczynka

     Małe dzieci szybko rosną. W dodatku zrobiło się naprawdę zimno. Zdecydowałam, że pilnie potrzebujemy ciepłej czapeczki dla córeczki. Wybrałam się z mężem do okolicznych sklepów z ubrankami dla dzieci. Wybór czapeczek był... brak mi słów. Były czapki z pomponem tak wielkim jak druga głowa. Inne miały uszy różnej wielkości. Wszystko oczywiście w  odcieniach różu. Rozważałam już zakup czapeczki chłopięcej, ale też nic ciekawego nie znalazłam. Popatrzyliśmy z mężem na siebie i zaczęliśmy się zastanawiać czy chcemy zrobić z dziecka różową mysz lub zająca. W końcu wróciliśmy do domu z niczym.
    Wyjęłam resztki tkanin i uszyłam czapeczkę z szaliczkiem do kompletu. Koszt: 0 zł, czas wykonania: 15-20 minut. Poprosiłam męża, żeby następnym razem przed wyjściem na zakupy "ubrankowe" zapytał mnie najpierw czy sama nie mogę tego uszyć.
     Zrobiłam jeszcze malutką zabaweczkę. Taka niepozorna, a dzidzia od razu ją pokochała.



wtorek, 22 grudnia 2015

Świąteczne sukienki

    Elegancka kobieta musi mieć nową sukienkę na święta. Moja mała dziewczynka na swoje pierwsze święta dostała aż dwie. Pierwsza kreacja jest zrobiona przez panią Beatę, której jesteśmy bardzo wdzięczne. Sukieneczka jest prosta i bardzo elegancka. Jak widać- nie jest różowa, co nie jest takie oczywiste. W sklepach odzieżowych dla dziewczynek można odnieść wrażenie, że nie ma innych kolorów niż róż, a przecież w przyrodzie jest tyle pięknych barw. Ładnej dziewczynie będzie w nich wszystkich ładnie.
   Wybrałam czerwony kolor jeszcze z innego powodu. Mój tato zawsze mówił: dziewczynka powinna chodzić w czerwonym i ja od dziecka miałam wszystko w tym kolorze. W końcu stał się on moim ulubionym i jakoś tak kiedy widzę na wieszakach różne sukienki, płaszcze, czy bluzki to zawsze wybiorę czerwoną. Czerwień to taki mój różowy.
    Drugą sukienkę uszyłam sama. To nie przypadek, że też jest czerwona. Powstała z mojej starej sukienki. Z resztek wyszły mi jeszcze spodenki. Spodobał mi się taki recykling ubraniowy                  i znalazłam już kilka następnych rzeczy, które przerobię dla córeczki. Zużycie materiału na taką sukieneczkę jest znikome, a przyjemność szycia naprawdę ogromna.
    Do świąt już niewiele czasu i muszę się zabrać za sukienkę dla mnie.